[recenzja] Za tamtą górą. Wspomnienia łemkowskie. Antoni Kroh

W swojej ostatniej książce „Za tamtą górą” autor „Starorzeczy” i „Wesołego Alleluja Polsko Ludowa”, Antoni Kroh zabiera czytelników na górską wyprawę po Łemkowszczyznie, która jednak bardziej przypomina obrazy Smażowskiego czy Barei niż ukochane przez harcerzy „Pejzaże harasymowiczowskie”.

 

 

Co łączy Kurdów,  Żydów i Łemków? XX wiek, który zniszczył dotychczasowy bieg życia tych narodów, wyganiając ich z ojcowizn, chcąc wymazać ich ścieżki z map świata. Ostatnia książka Antoniego Kroha to przejmująca opowieść o minionym stuleciu, po trosze historia Polski, bardziej jednak historia ziem polskich wchodzących w skład następujących po sobie państw: habsburskiego, II Rzeczypospolitej, PRL czy w końcu teraźniejszej Polski. Bez obaw, narracji Antoniego Kroha bliżej do tej autora Dobrego Wojaka Szwejka, którego zresztą Kroh przełożył na język polski, niż do hermetycznego języka naukowych katedr.

Łemkowie, którzy do dzisiaj nie są zgodni co do tego, czy są samodzielnym narodem czy raczej częścią narodu ukraińskiego według powojennego pomysłu na Polskę mieli nie istnieć, a przynajmniej nie rzucać się w oczy, o czym też w dużej mierze jest „Za tamtą górą”. O istnieniu, które nie rzucało się w oczy. O radzieckim pomniku wdzięczności Łemków za wyzwolenie zniszczonym przez Władzę Ludową, o nacjonalizmie internacjonalistycznych w teorii komunistów, o odkrywaniu własnej tożsamości w starciu z mitycznym ale też i realnym wrogiem. Nie jest to książka tylko dla zaznajomionych z faktografią miłośników „Łemkowyny” – najważniejsze wydarzenia, kierunki polityczne, spory religijne i tożsamościowe zostaną nam zrozumiale wyłożone, co nie oznacza, że pasjonaci historii Beskidu Niskiego nie znajdą nowych informacji.

Autor, z wykształcenia etnograf, poznawał Łemkowszczyznę pracując w Muzeum Okręgowym w Nowym Sączu, uczestnicząc w wydarzeniach kulturalnych organizowanych przez samych Łemków, ale przede wszystkim z nimi rozmawiając. Piórem Kroha przemawiają tacy znani Łemkowie jak Petro Murianka czy Wasyl Sowa pozwalając nam spojrzeć na historię mniejszości etnicznej jej własnymi oczami. Polski czytelnik – pewnie śladem autora -będzie zmuszony odbyć dialog z panem Wenhrynowyczem na temat polskiej odpowiedzialności za wysiedlenie Łemków w ramach akcji „Wisła”, przytakiwać lub tłumaczyć się sam przed sobą, że polscy komuniści to inny gatunek Polaka.

„Za tamtą górę” warto wybrać się nawet jeśli wolicie morze od gór, pod warunkiem, że nie wyobrażacie sobie takiego wyjazdu bez zajmującego eseju czy literatury faktu. Omawianą pozycję na tle łemkocentrycznej literatury wspominkowej wyróżnia przede wszystkim zakres chronologiczny, obejmujący głównie lata już po wysiedleniach i powrocie w Beskid Niski oraz naukowy sceptycyzm wobec problemów autoidentyfikacyjnych interesującej autora grupy. Za pozostawiający niedosyt z lektury, uważam lęk Kroha przed podejmowaniem zagadnień związanych ze zbrodniami ukraińskich nacjonalistów (także na Łemkach!), przy jednoczesnym upatrywaniu źródeł zła w relacjach polsko-łemkowskich jedynie w Kościele Rzymskokatolickim i polskiej ludności osiedlonej w Beskidach po 1947 roku.


Tomasz Wiśniewski

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress