[recenzja] Wieczny premier. Piotr Lipiński.

large_cyrankiewicz

Biografia Józefa Cyrankiewicza to opowieść o niejednoznaczności PRL.

 

Nakładem Wydawnictwa Czarnego ukazała się książka Wieczny premier Piotra Lipińskiego, w całości poświęcona jednej z najbardziej znanych postaci okresu Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej – wieloletniemu premierowi, przedwojennemu politykowi PPS i więźniowi Auschwitz. Życiorys Cyrankiewicza to żywy dowód na to, że polskiej historii XX wieku nie można traktować w kategoriach czarno–białych.

Ta postać ma swoje podłoże cyniczne, bo polityk tego rodzaju musi być cynikiem. Ale stara się wypłynąć tak, żeby go Polacy lubili. Nie powiem – kochali – ale żeby go nie powiesili, jak dojdzie co do czego1.

Losy Cyrankiewicza są opowieścią o polskim konformizmie minionego stulecia. O tym, jak postawy, wartości, kolejne wybory kształtują się w zależności od obowiązującej doktryny, panujących ludzi, od narzuconego reżimu, a ostateczne sojusze i deklaracje nie są tylko zimną kalkulacją i konsekwencją całkiem przypadkowych wydarzeń. W ten kontekst doskonale wpisuje się biografia „wiecznego premiera”, który polityczną karierę rozpoczynał w przedwojennym PPS, a kończył poniekąd na partyjnej banicji jako szef tworu o marginalnym znaczeniu, czyli peerelowskiej Radzie Państwa. Piotr Lipiński miał do czynienia z człowiekiem wyjątkowo niejednoznacznym, pomimo jego jednoznacznie negatywnego współczesnego wizerunku. Cyrankiewicza zohydzono jako postać historyczną, zresztą podobnie uczyniono z całym okresem PRL. Przypięto mu łatkę aroganckiego tyrana, pijaka i bon vivanta. Warto jednak przypomnieć, że zanim sprawował najważniejsze funkcje w państwie polskim był również przedwojennym, dobrze zapowiadającym się politykiem i działaczem niepodległościowej konspiracji, jak również więźniem Auschwitz. Piotr Lipiński pisze także, że Cyrankiewicza podczas wojny rozważano jako kandydata na szefa Delegatury Rządu na Kraj, czyli najważniejszego po premierze na uchodźstwie stanowiska politycznego w okupowanym kraju.

Lipiński dużo miejsca w Wiecznym premierze poświęca uwięzieniu polityka w obozie koncentracyjnym. Właśnie Oświęcim wskazuje jako punkt zwrotny w życiorysie Cyrankiewicza, pisząc o przekręceniu się moralnej busoli o 180 stopni. Człowiek tam – jak pisze Lipiński – spotyka się z tak wieloma antyludzkimi i niemieszczącymi się w kategoriach moralności czynami, że nie może być taki sam jak przedtem. Obozowy epizod Cyrankiewicza obrósł licznymi oskarżeniami – o kolaborację z Gestapo, denuncjację współwięźniów, bycie kapo. Lipiński wyjaśnia, że żaden z powtarzanych zarzutów nie jest udokumentowany, nie istnieją bezpośrednie, imienne dowody, a są tylko powtarzane przez lata plotki. Podobnie ma się sprawa prawdopodobnej znajomości z Witoldem Pileckim. Po wojnie Pilecki został aresztowany i skazany na śmierć przez bezpiekę (Cyrankiewicz był wówczas premierem). Do premiera pisano listy, liczono na pamięć o obozowej znajomości obu panów. Cyrankiewiczowi przypisuje się domniemaną „czapę”, czyli przyzwolenie na wykonanie wyroku śmierci na rotmistrzu. Tymczasem, jak dowodzi Lipiński, Cyrankiewicz z Pileckim najpewniej w ogóle się nie znali, nie mieli możliwości spotkania się w Oświęcimiu. Dla premiera jego postać była absolutnie anonimowa, a więc potraktowana jako kolejny członek akowskiego podziemia, a nie obozowy przyjaciel.

Wieczny premier to też uczciwy komentarz powojennego porządku i nowej ludowej władzy, które w dzisiejszej, IPN-owskiej i prawicowej narracji, przedstawiane są jako moskiewska dyktatura i wieloletnie zniewolenie Polaków. Lipiński przytacza opinie Cyrankiewicza dotyczące tamtych czasów i będące aktualnym komentarzem choćby powszechnie gloryfikowanej współcześnie postawy tzw. Żołnierzy Wyklętych (ich relacji względem władzy ludowej, uznawanej za jedyną moralnie poprawną): „Ktoś mi niedawno powiedział: „A dlaczego nie poszliście do lasu?”. Ale jak? Kilkaset tysięcy socjalistów miało pójść do lasu? Poza tym wśród ludzi panowało jednak poczucie wolności po latach okupacji. Owszem, był Urząd Bezpieczeństwa, ale przecież nie mordował tak masowo i w każdym miasteczku jak Niemcy. Nie mogliśmy przy tym udawać Wallenrodów, bo z Rosjanami nie można markować współpracy. Mają za dobry wywiad, szybko by nas rozszyfrowali. Stuprocentowym Polakiem można było być w Londynie”.

1.Piotr Lipiński, Wieczny premier, Wołowiec 2016, s. 236.

 

Mateusz Dworek

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress