[ recenzja ] „Poezja eksperymentalna. Epoka cyfrowa (1953-2007)”. Mateusz Dworek

jacques-donguy-poezja-eksperymentalna-slowo-obraz-terytoria-2014-02-08-530x691

Przyzwyczailiśmy się podchodzić do poezji z pewnym nabożnym stosunkiem, ale nie da się jej dzisiaj traktować wyłącznie w wymiarze, do którego jesteśmy przyzwyczajeni – zapisanej małym drukiem, zazwyczaj cienkiej książki, której grono czytelników jest z reguły ściśle określone. Książka Jacquesa Donguya dowodzi istnienia zupełnie innej historii poezji.

Kilka literackich pokoleń, nurtów, ruchów i towarzyszących temu wszystkiemu atrybutów. Ekran monitora, cyfrowy rzut, głośnik, zestaw stereo i muzyka Johnna Cage”a. Poezja na ścianie, chodniku, malarskim płótnie. Setki eksperymentów, zarówno amatorów jak i „profesjonalistów” od pisania wierszy. Od obrazu do dźwięku, od wielkich wizji, czym będzie poezja, do spektakularnych pomyłek/klęsk i zawiedzionych oczekiwań. Od poezji audytywnej (kaszel po każdym recytowanym słowie), przez wiersze zapachowe (ułożone z kwiatów), po poezję performatywną, angażującą się w bezpośrednią relację widz – autor. Ów rodzaj, dzisiaj cieszący się olbrzymią popularnością, a zdawałoby się, że odkryty stosunkowo niedawno.

„Kreślenie paraleli między sztuką, a nauką czy technologią jest jednym z głównych elementów analizy autora, który śledzi przemiany sprawiające, że medium poezji nie jest już wyłącznie wynalazek Gutenberga, lecz również kasety magnetofonowe, taśmy wideo i komputery”.

63-16-ketty-la-rocca

Książka Jacquesa Donguy’a, to próba skondensowania eksperymentów literackich, niekoniecznie chronologicznego uszeregowania wydarzeń, autorów i gadżetów, składających się na poezję eksperymentalną. Za pośrednictwem lektury Donguy’a nadrabiamy wstydliwe zaległości wobec słabo eksponowanego rozdziału historii literatury i mamy w końcu możność obcowania z twórcą kultowym i ze wszech miar oryginalnym.

„Przez poezję eksperymentalną rozumiemy wszystkie poszukiwania dotyczące języka w opozycji do poezji, która podejmuje i rozwija formy odziedziczone z przeszłości”. Antologii tętni życiem, układami, kompozycjami, tradycją, przeszłością i przyszłością. Nie zbiesiła się ta wiedza, a co więcej, Donguy udowadnia, że nie wypada przyzwyczajać się do zjawisk literackich, konserwować wiedzy z danego etapu rozwoju słowa. To wszystko podlega nieprzewidywalnym tendencjom, zauroczeniom sztuki, których nie sposób wywróżyć.

Problemem tego rodzaju książek jest ich ekskluzywność na rynku czytelniczym. Jeśli myślimy o odbiorcach poezji w Polsce, to w jakiś sposób możemy ich policzyć, założyć się, ilu ich jest – w granicach mniejszego lub większego błędu. Gorzej bywa z tymi, którzy czytają książki o poezji. Ci mogą kojarzyć się tylko i wyłącznie z gronem akademickim, ewentualnie wydawniczym. Koniec. „Poezja eksperymentalna. Epoka cyfrowa”, pozwala uwierzyć, że istnieją książki o samej poezji (a może bardziej – o historii poezji), które można śmiało polecić tym, którzy słowem nie zajmują się codziennie. Są one bowiem zjadliwe, wydane estetycznie.

Bull11.2

Jacques Donguy to przede wszystkim teoretyk i badacz poezji eksperymentalnej. Poświęcił temu zagadnieniu kilka książek, organizował wystawy, prowadzi kronikę poezji cyfrowej. Zajmuje się także tłumaczeniami twórczości poetów awangardowych. Stworzył stronę internetową, która stała się archiwum poezji i dźwięku cyfrowego.

„Poezja…”, to cztery elementy. Poezja konkretna, poezja dźwiękowa, poezja wizualna, poezja wykonywana i performance. Zwłaszcza ostatni rozdział „Poezja i nowe technologie” wydaje się interesujący, patrząc przez pryzmat archaicznego podejścia do poezji w ogóle. A wygląda to mniej więcej tak:

W innym tekście, opublikowanym w 1956 roku (przegląd „ad-arquitetura e decoracao”), pod tytułem nova poesia: concreta, mówi o kryzysie wiersza i cytuje dzieło Oswalda de Andrade:

america do sul

america do sol

america do sal

Donguy wspomina także o sztuce porozumiewania się w ogóle, obejmującej propagandę, druk, radio, telewizję i kino. Mówi również o „książce ideogramów jako obiekcie poetyckim, przemysłowym produkcie konsumpcji”, powstałej ze współdziałania sztuk wizualnych, graficznych i typograficznych. Następnie wymienia Gertudę Stein i jej a rose is a rose is a rose is a rose, stwierdzając, że wiersz jest „formą i zawartością samą w sobie. Albo też przejściem od wersu do ideogramu”.

Zgodnie z narzuconym reżimem wędrówki przez poezję eksperymentalną i cyfrową, poznajemy ciągi liczb, które na pierwszy rzut oka mogą sprawiać wrażenie bełkotliwego i frywolnego systemy zapisu (vide poezja konkretna), później poznajemy wiersze symultaniczne, fonetyczne, bruitystyczne (to w rozdziale o poezji dźwiękowej). Dowiadujemy się, że rosyjscy poeci na początku XX wieku tworzyli język pozarozumowy, gdzie „słowa są skrępowane, podporządkowane znaczeniu”, a sam zaum, czyli właśnie język pozarozumowy, to „szukanie w słowach uczuciowej eksperymentalności”, stworzenie „języka uniwersalnego”, „języka gwiezdnego” i „języka Bogów”.

Książka wypełniona jest zdjęciami, kopiami, kserokopiami i wszelkiej maści wizualnymi zapisami, które szczęśliwie przetrwały już ponad sto lat. Zbiór relacji, korespondencji pomiędzy autorami, tworzącymi niejednokrotnie na różnych kontynentach, w innych językach i żyjących w obrębie często antagonistycznych wobec siebie kultur – to wszystko tworzy obraz efemeryczny, ale jakże podniecający.


Mateusz Dworek

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress