[recenzja] Pascha. Bianka Rolando.

e4ccddc53335f9ee25800326d6b53964

Nowa książka poetycka Bianki Rolando Pascha to wielopłaszczyznowa medytacja o pragnieniu wolności i miłosierdziu, które daje człowiekowi godność.

To siódme dzieło poetki, stąd podzielone jest na siedem części. Numeryczny porządek pojawia się w wielu miejscach tego tomu, wynika on z jednej strony z konsekwencji w realizacji artystycznej koncepcji, ale również z głębokiej symboliki liczb, zaczerpniętej z judaistycznej i biblijnej tradycji. Numeryczną dokładność odczytamy też w konsekwentnie stosowanym rytmie, który wraz z plastyczną wrażliwością autorki pomaga stworzyć synestezję wszystkich sztuk. Wszystkie te środki wyrazu dążą do wyrażenia tego co niewyrażalne, zgłębienia tematów najgłębszych, dotknięcia tego, co ukryte jest za zasłoną tajemnicy.

Przewodnikiem w drodze, do której zaprasza nas Rolando staje się Meribbaal, epizodyczny bohater 2 Księgi Samuela. Podwójnie wykluczony, ze względu na swoje kalectwo i przynależność do wyklętej rodziny, został on ułaskawiony przez króla Dawida i ze względu na obietnicę złożoną przyjacielowi, włączony do rodziny królewskiej. Poświęcona mu otwierająca część zbioru traktuje o pokonywaniu własnej słabości, by móc doświadczyć wyzwolenia. Mówi ona także o pokorze, uniżeniu, narażeniu się nawet na śmieszność, by mogła zacząć w nas działać przekraczająca wyobrażenia łaska.

Kolejne trzy części (Dziesięć plag, Pieśń wyjścia, Portrety osób szukających wyjścia) nawiązują już bezpośrednio do tytułowej paschy jako starotestamentalnej historii o wyjściu Narodu Wybranego z niewoli egipskiej. Trzeba tu jednak dobitnie podkreślić, że nie jest to relacja czy prosta trawestacja biblijnej historii. Czas nie jest w tych wierszach zjawiskiem linearnym, ale raczej przenikającym się zbiorem doświadczeń ludzi różnych czasów, którym punktem wspólnym jest wyzwolenie, wybór wolności, wyjście poza siebie, by doświadczyć czegoś nowego. By móc z siebie wyjść, na odezwę Boga odpowiedzieć działaniem, trzeba przejść proces oczyszczenia: emocji, słów, pamięci, relacji. Jest to warunek konieczny, by doświadczyć paschy: przejścia ponad, wyjścia z niewoli.

Moją szczególną uwagę zwrócił dwuwiersz Trhiumphzug vs. Thill. Tu tematem jest już nie samo wyjście, ale sposób, w jaki się ono dokonuje W pierwszym z nich, pochodzie tryumfalnym, tłum niewolników ciągnie bóstwo, złotego cielca – to nawiązanie do dürerowskich grafik na część Maksymiliana Habsburga. Natomiast Thill – dyszel jest opisem drogi, którą przebywa Chrystus, ciągnąc za sobą wszystkich niewolników. Jest to zestawienie porażające, niebywale bogate w symbolikę.

Bianka Rolando przedstawia w najnowszym tomie poetyckim rodzaj poezji, którego moim zdaniem szalenie brakuje na rodzimej scenie literackiej. Pogrążeni w dosłowności, zaangażowaniu w sprawy codzienne, nie dostrzegamy tego, do czego duża część z nas jest wezwana. Wiele mówi się o wolności, ale chciałoby się z niej tylko korzystać, zapominając, że jej osiągnięcie wymaga nakładu naszego wysiłku i zaangażowania. Bóg, jego miłosierdzie i działanie, zasługuje na swoje miejsce w poezji, choćby dlatego, że jego obecność dotyka najintymniejszych pokładów ludzkiej wrażliwości. I w czasach, w których język jest wykorzystywany do mnóstwa rzeczy czczych, niemal rozmieniany na drobne powierzchowności, taka dawka zdrowego i uwznioślającego patosu jest koniecznie potrzebna. By wyjść z siebie i nie zakopać się w swojej małości.


 

Szymon Bojdo

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress