[recenzja] Milczący Lama . Buriacja na pograniczu światów. Albert Jawłowski.

Milczący lama to reportaż z pogranicza poplątanej historii politycznej Dalekiego Wschodu i onirycznej opowieści o rosyjskich buddystach.

 

9 września 2002 roku w miejscowości Chuche-Zurchen ekshumowano ciało byłego zwierzchnika wschodniosyberyjskich buddystów. Po otwarciu drewnianego sarkofagu okazało się, że przetrwało w znakomitym stanie. „Początkowo sądzono, że jego rozkład to kwestia kilkunastu godzin, może doby, w najlepszy wypadku kilku dni. Stało się jednak inaczej. Kolejne komisje lekarskie i naukowe stwierdzały, że ciało nie uległo mumifikacji. Wkrótce opinię w tej sprawie wyraził sam Dalajlama XIV, duchowy przywódca tybetańskiej szkoły gelug. Oświadczył, że tylko najwięksi mistrzowie potrafią zachowywać ciało w stanie medytacyjnego czuwania nawet długo po medycznym stwierdzeniu zgonu”1.

Osobliwym znaleziskiem było ciało XII Pandito Chambo Lamy Daszi Dorżo Itigełowa, przywódcy rosyjskich buddystów, postaci ważnej dla losów XX wiecznej Rosji, zwłaszcza w okresie rewolucji bolszewickiej i nowych porządków na mapie politycznej Dalekiego Wschodu. Lama zmarł w 1927 roku. Zgodnie z buriacką opowieścią, na łożu śmierci Itigiełow prosił, by jego sarkofag otworzyć w jakiś czas później, by sprawdzić, w jakim stanie znajduje się jego ciało. Lama umarł medytując w pozycji lotosu, charakterystycznej dla joginów. Od tamtego momentu trumnę z ciałem lamy odkopywano trzy razy, w 1955, 1973 i 2002 roku. Mnisi z Dacanu Iwołgińskiego mówili, że za każdym razem ciało wyglądało, jak gdyby lama odszedł niedawno. Po ostatniej ekshumacji mnisi zdecydowali nie zakopywać ciała i umieścili je w specjalnym składanym szklanym sarkofagu2.

Wydarzenie z 2002 roku stało się pretekstem do opowiedzenia nie tylko o „wiecznym mnichu”, ale przede wszystkim o Buriacji, krainie leżącej we wschodniej Syberii, rozciągniętej między zachodnim brzegiem Jeziora Bajkał, Mongolią i sięgającą po południowo-zachodnią granicę z Chinami. Buriacja, jako teren administracyjny, to współcześnie jedna z wielu Republik Autonomicznych wchodzących w skład Federacji Rosyjskiej. Postsowiecki gigant, składający się „ze skrawków kultur Europy Wschodniej, Wielkiego Stepu i himalajskich płaskowyżów”. Jawłowski w książce wykonał imponującą pracę antropologiczną. Dzięki niej prowadzi nas przez kilkaset lat trudnej i bolesnej historii Buriatów, którzy byli cynicznie wykorzystywani przez wszystkie rodzaje władzy, jakie sprawowały władzę na terenach dzisiejszej Rosji. Ginęli oni jako żołnierze w kolejnych wojnach, mieszali się w trudne i finalnie bolesne związki polityczno-religijne, by w końcu spróbować zbudowania tożsamości narodowej na bazie buddyzmu. To ostatnie stało się powodem do powstania szeregu mitów założycielskich, na które zapotrzebowanie składają wszystkie narody, szczególnie te o relatywnie krótkiej historii politycznej. W ten sposób zaznaczają swoją autonomiczność i odrębność. Opowieści te są tym silniejsze, im dotyczą narodu, którego prawa do niezależności były od zawsze podważane.

Albert Jawłowski jest raczej skrupulatnym obserwatorem niż reporterem warsztatowo bliskim Wojciechowi Jagielskiemu czy Swietłanie Aleksijewicz, reportażystów tak głęboko zaangażowanych w dramatyczne losy bohaterów książek, jakby sami byli bezpośrednimi uczestnikami opisywanych wydarzeń. W Milczącym lamie obserwujemy Buriatów z boku, z bezpiecznego dystansu. To raczej kronika historycznych upokorzeń, lokalnych rytuałów i nieustannej walki o podmiotowość niż porywająca opowieść zbudowana z perspektywy człowieka obecnego w samym środku Dalekiego Wschodu.

1 „Milczący lama. Buriacja na pograniczu światów”, Albert Jawłowski, Wołowiec 2016, str. 10-11.

2 https://www.paranormalium.pl/powrot-buddyjskiego-lamy,721,6,artykul.html


Mateusz Dworek

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress