[recenzja] Karawadżje. Bogusław Kierc.

Zupełnie słusznym podtytułem tego tomiku są „inklinacje i konfabulacje”. Do podtytułu należałoby dodać jeszcze jedno słowo – „dywagacje”, ponieważ idealnie wpasowuje się w charakter tomiku. Rozważania prowadzone przez Kierca są barokowe, szerokie, pełne ozdobników, a nieraz idą dalej i niemal ocierają się o literackie rokoko. Ton i treść całości są wyważone, stateczne, a przyrównując całość do melodii – miękkie i łagodne.

 

Puentylizm bez puenty

Autor prowadzi narrację-dywagację zarówno prozą, jak i poezją, przeplatając obydwie formy w swobodny sposób. Tworzy w ten sposób obraz – niekoniecznie barokowy – wykorzystując wybrane punkty swojej twórczości i swojego życia, które (o ile tylko spojrzy się na nie z odpowiedniej odległości) tworzą spójną, puentylistyczną panoramę. Z tego powodu tematyka całości zarysowuje się w pełni mniej więcej w środku tomiku, a wcześniej sporo miejsca poświęcone jest obszernym fragmentom wspomnień mającym na celu przygotowanie czytelnika do odbioru tomiku jako pełnej kolekcji prozy-poezji o konkretnej tematyce. Wykorzystane jest przy tym słownictwo z wysokiego zakresu, a także słownictwo specjalistyczne z dziedzin sztuki, muzyki i religii. Kierc często używa słów o niskiej częstotliwości występowania, jednak ich użycie jest przemyślane i pasuje do głównej myśli przewodniej tomiku, a odpowiednio przygotowany czytelnik jest w stanie się z nią zmierzyć. Zakończenie jest równie szerokie jak narracja prowadzona przez autora i pozostawia miejsce na kontynuację, nie zarysowując wyraźnej puenty ani nie dochodząc do konkluzji.

Anagnozja filozofii

Kierc prowadzi dyskurs filozoficzny bez użycia specyficznych terminów, próbując bardziej opisać zjawisko, niż użyć zimnych terminów. Wydaje mi się, że najlepszym sposobem na skrótowe opisanie problematyki tomiku byłaby fraza „fenomenologia cielesności w kontekście chrześcijańskim”, ale pomimo głównego chrześcijańskiego nurtu narracji pojawiają się też dopływy w postaci nawiązań do literatury romantycznej i współczesnej, malarstwa, szeroko rozumianej mistyki, gnozy, czasem niepełnej metempsychezy i transmigracji, ale też – i przede wszystkim – wspomnień. Stosowanie obszernych opisów zamiast specyficznych terminów powoduje, że filozofię poznaje się niejako subiektywnie, na nowo, z odgórnie narzuconej perspektywy autora. Przez to tytuł tomiku ma więcej wspólnego z formą prowadzenia narracji niż z właściwą zawartością.

Dychotomia cielesności, dychotomia poety

jjjj
Cielesność jest najczęstszym tematem podejmowanym w tomiku. Kierc niemal równie często zajmuje się kontekstem chrześcijańskim, starając się zbudować z tych pozornie niepasujących do siebie elementów zrozumiały przekaz. Dla Kierca cielesność i chrześcijaństwo to nie tylko obszar tworzenia, ale też tworzenia i nadawania sensu. Jest to szczególnie trudne zadanie w przypadku zawierania w tekście wątków autobiograficznych, dlatego też autor zdecydował się na narrację trzecioosobową. Ten zabieg może wynikać z próby zachowania obiektywizmu, jednak ten cel nie został osiągnięty; Tentamten, czyli persona stworzona przez narratora-biografa, wydaje się być zbyt wygłaskany i ułagodzony. Taki charakter mocno kontrastuje z treścią i tematyką erotyków w tomiku. W tych samych erotykach jednak da się wyczuć pewną wstrzemięźliwość, jakby z jednej strony bardzo chciałoby się pójść na całość (choć czasem tak się dzieje i nagle w tekście pojawiają się wulgaryzmy), a z drugiej jakby coś samego poetę hamowało. Kierc dokonuje wielokrotnych podziałów: biograf – bohater, wstrzemięźliwość – cielesność, cielesność – religia i operując na kontrastach stara się zbudować spójną całość.

Czytelnicza epifania

kkkkk
Teksty Kierca zawierają niesamowitą ilość powiązań i nawiązań do wydarzeń, koncepcji i teorii które nie zawsze są jasno wyłożone, w związku z czym czytelnik musi odnaleźć w sobie nie tylko wolę, ale i wiedzę, żeby odpowiednio odebrać tomik. Jest to jedna z niewielu pozycji w których utwory prowadzą czytelnika do konkretnego punktu, jednak droga zbudowana przez autora jest kręta i łatwo się na niej pogubić. Jest to pozycja do której należy podejść ze spokojem, posiadając czas nie tylko na przeczytanie i zrozumienie, ale też na własne przemyślenia. Dlatego też są to teksty skierowane do konkretnej grupy odbiorców, którzy są w stanie wyłapać wszystkie powiązania i jednocześnie nie pogubić się w szerokich dywagacjach autora.


dddd

Marcin Orlik

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress