[recenzja] Smutki tropików. Jarosław Pietrzak.

Gdy spytamy tak zwanego statystycznego kinomaniaka, z czym kojarzy mu się Ameryka Południowa, wśród odpowiedzi znajdą się zapewne hasła takie jak m.in.: karnawał w Rio, Andy, Indianie, las równikowy, fawele. Za pewnik możemy przyjąć to, że nikt nie uraczy nas tytułami filmów wyprodukowanych w latynoamerykańskich studiach filmowych. Wszak do europejskiej świadomości wytwory tamtejszej kinematografii przebijają się bardzo rzadko. Tym większe zainteresowanie wzbudza próba ujęcia dorobku kina Ameryki Południowej ostatnich lat, której dokonał Jarosław Pietrzak w swojej nowej książce Smutki tropikówWspółczesne kino Ameryki Łacińskiej jako kino polityczne. Pozycji o tyle ciekawej, że ukazującej tamtejsze kino jako ważny punkt w dyskusji nad targającymi omawiany region świata procesami politycznymi i społecznymi.

Jarosław Pietrzak z wykształcenia jest filmoznawcą i kulturoznawcą. Na swoim koncie ma publikacje m.in. na łamach „Przekroju”, „Przeglądu”, „Ha!artu”, portalu Lewica.pl, internetowego „Dziennika Opinii” wydawanego przez Krytykę Polityczną oraz autorstwo dwóch przewodników wydawanych pod tym szyldem, poświęconych krytycznemu spojrzeniu na twórczość Andrzeja Wajdy i Jerzego Skolimowskiego. Nowa pozycja jego autorstwa, wydana w ramach serii sygnowanej znakiem Le Monde diplomatique przez Instytut Wydawniczy Książka i Prasa, nie jest tylko zbiorem esejów szeroko dotykającym tematyki kina południowoamerykańskiego. W Smutkach tropików znajdziemy przede wszystkim szeroką panoramę życia politycznego i społecznego Ameryki Południowej ostatnich dekad. Eseje te są owocem nie tylko dogłębnej analizy podjętego tematu, ale również fascynacji autora tym regionem świata (warto zajrzeć do innego zbioru esejów pod tytułem Notes brazylijski, który zawiera emocjonalną relację z podróży autora do jednego z największych krajów Ameryki Łacińskiej − Brazylii). Pietrzak poddał rzetelnej analizie kilkanaście filmów, które stanowią punkt wyjścia do rozważań nad kondycją tego egzotycznego (z naszego punktu widzenia) kontynentu. Rozmyślań skupiających się na próbach poradzenia sobie z traumą Junty Pinocheta przez Chilijczyków, na ogromnych nierównościach i problemach dzisiejszego neoliberalnego wyzysku, dotykającego całego kontynentu. Warto zaznaczyć, że przykłady opisanych w książce filmów nie stanowią tylko tła do analizy najważniejszych problemów Ameryki Południowej. Czytelnik przekona się o tym już na początku lektury pierwszego eseju Ten pierwszy 11 września: 1973, Santiago de Chile, traktującego o filmowym spojrzeniu na obalenie lewicującego prezydenta Chile Salvadora Allende przez Pinocheta.

Autor poddaje krytyce nie tylko sam warsztat reżyserki czy aktorski bohaterów omawianych filmów. W Smutkach tropików mamy do czynienia z głębokim i krytycznym spojrzeniem na problemy trawiące Amerykę Południową. Subiektywny wybór filmów, prezentowany czytelnikowi przez autora, dotyka spraw trudnych i bolesnych dla mieszkańców tego kontynentu. Wspomniana już Junta Pinocheta, a patrząc współcześnie − problemy wypaczonego kapitalizmu; ogromne nierówności społeczne, których symbolem są fawele (dzielnice nędzy, które są miejscem zamieszkania dla wielu tysięcy żyjących na skraju ubóstwa mieszkańców południowoamerykańskich miast, jednocześnie będące tłem dla akcji wielu latynoamerykańskich filmów), a także dyskryminacja rasowa i płciowa, to tylko niektóre z problemów, z którymi mierzą się filmy będące przedmiotem analizy autora. Jednak eseje Jarosław Pietrzaka w interesujący dla czytelnika sposób wychodzą poza ramy analizy fabuły czy konstrukcji omawianych filmów. Z zaangażowaniem kreślą przed nami panoramę stosunków społecznych charakterystycznych dla Ameryki Południowej. Prezentowane filmy dotykają tematów trudnych z punktu widzenia współczesności, ale i tych z historii krajów latynoamerykańskich, budzących gorące spory polityczne, zarówno wśród elit jak i szerokich mas. Kino południowoamerykańskie śmiało możemy zaliczyć do fenomenów odkrywanych w ostatnich latach przez odbiorców kinematografii na całym świecie. W ostatnim czasie obserwujemy wzrost zainteresowania światowego kina tematami zaliczanymi przez opinię publiczną do katalogu tzw. „trudnych”. Nie inaczej jest z kinematografią Ameryki Południowej. Filmowcy z tego regionu świata nie boją się poruszać niewygodnych, z punktu widzenia realiów swych społeczności, tematów. Wystarczy przywołać wielokrotnie nagradzany Labirynt Fauna w reżyserii Guillermo del Toro z 2006 roku. O klasie tego filmu świadczy nie tylko 22 minutowa owacja na stojąco po premierze podczas festiwalu w Cannes, ale próba nietypowego spojrzenia na problemy targające frankistowską Hiszpanią. Innym przykładem ewolucji zainteresowań południowoamerykańskich reżyserów kwestiami problematycznymi może być dzieło Daniela Ribeiro W jego oczach. Pełnometrażowy debiut młodego reżysera stara się zmierzyć z tradycyjnym homofonicznym podejściem mieszkańców tego regionu do środowiska LGBT. Jednak w debiucie Robeiro możemy dostrzec również ewolucję będącą wynikiem wzrostu świadomości tzw. „postępowej” części społeczeństwa brazylijskiego właśnie względem tego środowiska. Lektura Smutków tropików dostarcza czytelnikowi wiele przykładów filmów dotykających tematów niewygodnych również z punktu widzenia naszego regionu. Wytwory kinomatografii południowoamerykańskiej nie należą do zbyt znanych w Polsce, lektura nowej książki Jarosława Pietrzaka z pewnością może wpłynąć na poprawienie znajomości kina tego regionu świata.

Zwyczajowa bariera, wynikająca ze stereotypowego negatywnego podejścia do inności i obcych, jakie przypisuje się naszemu narodowi, po lekturze tych esejów może łatwo przerodzić się w zrozumienie dla problemów mieszkańców tego kontynentu. Smutki tropików tylko z pozoru są książką traktującą o wytworach kina Ameryki Łacińskiej. Dorobek tamtejszej kinematografii stanowi punkt wyjścia do rozważań autora nad problemami trawiącymi społeczeństwa latynoamerykańskie. Problemy, z jakimi przychodzi mierzyć się mieszkańcom tego regionu, takie jakie nierówności społeczne, wypaczenie ideałów demokracji, złe traktowanie pracowników, homofobia nie są przypisane tylko i wyłącznie do danej szerokości geograficznej. Ich ofiarami mogą być zarówno mieszkańcy Brazylii, Chile, jak i naszego kraju.

Lenin zwykł mawiać, że kino to najważniejsza ze sztuk. W przypadku filmów poddanych analizie przez autora książki, śmiało można stwierdzić, że kinematografia latynoamerykańska po latach zapaści i chronicznego niedofinansowania (synonimem tej negatywnej tendencji stało się „zamknięcie” przemysłu filmowego Chile przez reżim Pinocheta oraz stwierdzenie samego dyktatora, że: „sztuka jest tylko dla starych bab, homoseksualistów i Żydów”) staje się z powodzeniem wiodącym elementem w procesie przypominania światu o nierównościach i problemach trawiących kontynent południowoamerykański. Lektura Smutków tropików z pewnością może stanowić punkt wyjścia nie tylko do zapoznania się z twórczością zaangażowanej kinematografii ostatnich lat, ale również do szerszego spojrzenia na problemy trawiące Amerykę Południową.

Mateusz Kalinowski