[recenzja] Obecność. Tomasz Mielcarek

Recenzja tomiku „Obecność” Tomasza Mielcarka.

Obecność Tomasza Mielcarka to cykl poetycki pełny antynomii. Życie przechodzi tu płynnie w obumieranie, obecność w nieobecność, znane w obce. Czy zatem tytuł jest trafny? Przyjrzyjmy się kilku fragmentom:

Dochodzi południe i ulica wyschła na wiór;
płytki chodnika łuszczą się jak farba.
Siedzimy na dachu, w cieniu kominów;
kradniemy własny czas
1

Światła nie widać,
dopóki wpadając do pokoju,
nie rozpadnie się na książkę, łóżko, stół
i drżący cień twojej dłoni,
gdy z trudem sięgasz po szklankę z wodą.
2

Siedzę u ojca na ramionach, a i tak ledwo dosięgam
soczystych gałęzi leszczyny. Zerwane orzechy
wkładam do małego, wiklinowego koszyka,
który mama dostała kiedyś w prezencie od babci.
Jesień dojrzała w tym roku wcześniej niż zwykle.
3

Wydaje się, że Obecność jest tytułem uzasadnionym o tyle, że ciężar wierszy został osadzony właśnie w teraźniejszości, w obrębie której dzieje się większość utworów4. Ta chwila, zawieszona między wczoraj i dziś, wytwarza szczególny rodzaj napięcia. Jest to moment – z jednej strony – obfitujący w codzienne, prozaiczne wypadki jakiegoś małego miasteczka (czy wioski) i jego mieszkańców, z drugiej – skrywający w sobie ułamki (często tragicznej) przeszłości czy przeczuwanej dopiero grozy jutra5. Choć podmiot liryczny wykazuje się ogromną, niemal reporterską precyzją opisu, chwila obecna – jak sam przyznaje w jednym z utworów – wymyka się możliwościom dokładnego uchwycenia:
Wyraźna jeszcze kilka godzin temu granica
pomiędzy dziś i jutro niemal się już zatarła.
Dom ucichł – jego dźwięczenia i potrzaskiwania
chowają się w szparach, z których wylazły.
6

Tytułowa obecność jest ważna dla interpretacji wierszy zarówno ze względu na wymiar filozoficzny, jak i symboliczny, o jakie zostaje tu wzbogacona. To, co żyje, co trwa zacumowane w teraźniejszości, nieustannie (wręcz konwulsyjnie) pulsuje, rozrasta się i przeobraża. Te przekształcenia, będące wyrazem dynamiki ludzkiego życia autor często zestawia z żywiołami przyrody, które są nie tyle wrogie człowiekowi, co po prostu nie liczą się z nim przy wprowadzaniu swoich chaotycznych porządków. Na drugim biegunie względem obecności, życia i trwania znajdują się postępująca stagnacja i finalny bezruch:

zimą ptaki wyjadały spod jej żółtych paznokci okruszki chleba,
a ona kurczyła się jak ziarenko grochu, wysychające samotnie
w kącie pustego pokoju
7

Zawsze było jej za dużo w słowach, w gestach, w czynach;
teraz jest już tylko suchym krzakiem, czekającym na iskrę
8

Pod rozgrzanym parapetem paruje kokon ćmy,
której poczwarka była zbyt słaba, żeby przebić jedwabną ściankę
9

Dopóki istnieje ruch, istnieje życie. Elementy, które nieruchomieją mogą być jeszcze przez chwilę przechowywane w ich dawnych kształtach przez pamięć, ale ostatecznie, jakkolwiek byłyby ważne, muszą odejść w zapomnienie. Mimo przyjętej optyki wiersze Mielcarka, choć przepełnione tematyką egzystencjalną i wanitatywną nie wybrzmiewają skrajnie pesymistycznie. Cykle bycia i znikania, obecności i odchodzenia są bowiem niejako wpisane w nieustanny rytm przeobrażeń istot i materii. Poza tym w teraźniejszości mają miejsce również rzadkie chwile szczęścia, które wydają się wyjęte poza nawias niszczycielskiej siły czasu i zmian. I nawet jeśli jest to specyficzny optymizm, można go dostrzec wyraźnie w niektórych wierszach:

kilka ostatnich dni było zbyt ciepłych,
żeby poczuć jakikolwiek ruch; zbyt cichych,
żeby cokolwiek zmienić.
Wieczorem wyszedłem na spacer.
Byłem sam. Zanurzyłem twarz w głębokiej trawie.
Była ciepła. Pachniała tobą.
10

Tak w ogólnym zarysie przedstawiają się tematyka i nastrój tomiku, które nie należą oczywiście do nowych: wręcz przeciwnie – są obecne w poezji od bardzo dawna. Jednak utwory Mielcarka są interesujące nie ze względu na pionierskość tematyki czy rodzaj przedstawionej w nich refleksji, a na sposób ich realizacji. Już po przeczytaniu kilku wierszy daje się odczuć charakterystyczną dla całego tomiku mieszankę surowości stylu i niewymuszonego liryzmu, które cechują sposób obrazowania. W ogromnej mierze jest to zasługa umiejętnego skonstruowania osoby mówiącej i sytuacji będących przedmiotem zainteresowania autora.

Podmiot liryczny opisuje rzeczywistość zwięźle, jednocześnie powściąga własne ja. Na próżno szukać śladów osoby mówiącej – skrupulatnie się je zaciera, usuwa w cień, co jest tym bardziej dojmujące, że większość wierszy utrzymana została w formie pierwszoosobowej, która zwykle sprzyja emocjonalności. Sposób mówienia podmiotu lirycznego chwilami przypomina różewiczowską dykcję zaciśniętego gardła: nad kwiecistością opisu dominuje tu precyzja w nazywaniu zdarzeń, czy zjawisk, które niejako mówią same za siebie:

W ustach smak ciepłej wódki. / Został mokry ślad i kilka połamanych pokrzyw./ Suchy wiatr sieje pierwsze krople deszczu. / Psy chłepcą wodę z płytkich kałuż. Sączy się monotonny dźwięk klaksonów.

To szczegółowe odnotowywanie wydarzeń, nierzadko w chwilach, w których uzasadnione byłoby wyrażenie osobistego stosunku do opisywanej rzeczywistości spaja tomik w zwartą całość, zarówno pod względem formalnym, jak i tematycznym. Z namysłem budowany przez Mielcarka dystans podmiotu lirycznego do sytuacji, o których mówi jest w pewien sposób wytłumaczony w dwóch ostatnich wierszach: Zapamiętaj i Obecność:

To wszystko jest ważne, liczy się każdy szczegół:
ta jaśniejąca w oddali bryła, która nagle
zmieniła kolor przeistaczając się
w migocący punkt; i ten niespodziewany błysk
11
Tamte miejsca – byłem tam;
patrzyłem na nie, a one zmieniały się,
aż pewnego dnia stały się obce
12

Chodzi więc o to, aby zapamiętać jak najwięcej, odnotować w pamięci ogół doświadczeń, razem z pozornie nieistotnymi szczegółami. Nawet jeśli pamięć okazuje się ostatecznie wadliwa, to w tych staraniach tkwią pewna wartość i pewna tajemnica.

Tomik Obecność, będący debiutem książkowym Tomasza Mielcarka, jest propozycją bardzo dojrzałą. Nie powinno to dziwić, jeśli weźmiemy pod uwagę, że autor od lat związany jest ze środowiskiem poetyckim i twórczym. Poza wymienionymi wcześniej zaletami książki na uwagę zasługuje również dopracowanie detali wierszy. Zdarza się, że poeta sięga po frazy już wcześniej użyte13. W ten sposób utwory wchodzą między sobą w intertekstualne zależności, a pewne układy wyrazów powracają refrenowo, lecz w nowych kontekstach. W jakiś sposób przypomina to również mechanizmy ludzkiej pamięci odwołującej się do klisz pozyskanych na drodze indywidualnych przeżyć. To niewątpliwie zabieg ciekawy i wymagający świadomości pisarskiej.

W pozornie bezemocjonalnej dykcji autor w sposób przemyślany umieścił puenty i kontrasty, które budują narastające napięcie. Swoiste powściągliwość i apoetyckość niektórych fraz w końcowym rozrachunku jedynie wzmagają sposób, w jaki utwory te potrafią oddziaływać na czytelnika. Potrafią, i w moim przypadku oddziaływały.

1 T. Mielcarek, W samo południe [w:] IdemObecność, Łódź, 2014, s. 52.

2 IdemSwiatło, [w:] op.cit., s. 58.

3 Idem, Zrywanie, [w:] op.cit., s. 80.

4 Nawet w przywoływanym wyżej wierszu Zrywanie, choć domyślamy się, że jest to scena z przeszłości, z dzieciństwa podmiotu lirycznego, zdarzenia (na co wskazują formy czasowników) ponownie rozgrywają się w chwili czytania.

5 Szczególnie wyraźne jest to w wierszach traktujących o śmierci, starości, umieraniu (np. Suchy krzak, Oczekiwanie, Przed wyprowadzeniem, Syrena) czy katastrofach (Pożar, Powódź).

6 Idem, Czasochłonność, [w:] op.cit., s. 8.

7 Idem, Przed wyprowadzeniem, [w:] op.cit., s. 30.

8 Idem, Suchy krzak, [w:] op.cit., s. 34.

9 Idem, Wieczór, [w:] op.cit., s. 36.

10 Idem, I cokolwiek się stanie, [w:] op.cit., s. 72.

11 Idem, Zapamiętaj, [w:] op.cit., s. 86.

12 Idem, Obecność, [w:] op.cit., s. 88.

13 Tak dzieje się przykładowo w przypadku frazy: suche/puste skorupki chrząszczy, które nie zdążyły uciec przed ogniem, która pojawia się w wierszu Przed wyprowadzeniem i Pożar. Nieco mniej wyraziste podobieństwo można również zauważyć we frazach: suchy wiatr sieje pierwsze krople deszczu (wiersz: Przed burzą) i pojedyncze kępy traw wyglądały jak pierwsze krople deszczu na wyschniętej ziemi (wiersz: Odwiedziny).

Marta Wróblewska