[recenzja] Historie warte Poznania. Od Pewuki i Baltony do kapitana Wrony. Filip Czekała.

Nie od dziś wiadomo, że historia na poziomie lokalnym różni się zdecydowanie od tej, traktującej o losach wielkiego świata. Zdecydowanie więcej w niej magii. Odkrywanie tajemnic rodzimej społeczności i chęć poznania jej historii przeżywa w ostatnich latach swoisty renesans. Co zrobić, gdy chcemy odkryć przeszłość miasta, w którym żyjemy? W przypadku stolicy Wielkopolski najlepiej sięgnąć po książkę autorstwa Filipa Czekały Historie warte Poznania. Od Pewuki i Baltony do kapitana Wrony.

Wydana przez Wydawnictwo Poznańskie pozycja jest nie tylko zbiorem interesujących historii dotyczących grodu nad Wartą, ile niestandardowym przewodnikiem po przeszłości tego miasta. Przeszłości, na której elementy wciąż możemy się natknąć, przemierzając poznańskie ulice. Historie warte Poznania…, to dwadzieścia pięć opowieści traktujących o kultowych dla miasta miejscach, ważnych postaciach i symbolach. Wszystko to okraszone masą anegdot i bogatym wyborem zdjęć. Autor zadał sobie wiele trudu zbierając fotografie, które w doskonały sposób ilustrują opisywane wydarzenia. Szeroki wybór archiwaliów i ilustracji z dawnej epoki sprawiają, że nawet czytelnicy niezaznajomieni dobrze z historią miasta bez problemu rozpoznają opisywane miejsca. Skąd pomysł zebrania i opisania tylu historii? Z pewnością odpowiedzi warto szukać zaglądając do życiorysu autora. Filip Czekała to nie tylko poznaniak z krwi i kości, absolwent szkoły Łejery (o której losach również wspomina w książce), Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, ale swego czasu dziennikarz „Głosu Wielkopolskiego”, obecnie związany z TVN24. Gdy dorzucimy do tego niekrótkie uczestnictwo w zespole Poznańskich Słowików, kierowanych przez profesora Stefana Stuligrosza, a także epizod z Teatrem Nowym, trudno dziwić się szczególnemu przywiązaniu autora do rodzinnego miasta.

Emocjonalne podejście autorów do tworzonych przez nich dzieł w wielu przypadkach można odczytywać jako zarzut. Jednak nie w przypadku Historii wartych Poznania. Tutaj znajomość i przywiązanie Filipa Czekały do stolicy Wielkopolski jest jednym z motorów napędowych całej książki. Przemierzając kolejne strony, czujemy wieź łączącą autora z opisywanymi wydarzeniami i miejscami. Dzięki przystępnemu stylowi czytelnik z pewnością się nie zanudzi. Wśród poruszonych tematów znajdują się zarówno te pozornie znane wszystkim mieszkańcom Poznania, jak i takie traktujące o mało znanych wydarzeniach. Znajdziemy tu historie dotyczące poznańskich koziołków, Powszechnej Wystawy Krajowej, perypetii związanych z budową Collegium Altum, a także opowieści mniej utrwalone w świadomości poznaniaków. Do nich z pewnością możemy zaliczyć: koncert zespołu Iron Maiden w roku 1984, kiedy to muzycy uświetnili swoim występem wesele w lokalu Adria, okupację gmachu Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej przez członków Niezależnego Zrzeszenia Studentów w styczniu 1990 roku.

Niezwykłą zaletą całej książki jest żywy styl narracji uzupełniony licznymi cytatami i wywiadami z uczestnikami poszczególnych wydarzeń. To właśnie bohaterowie kolejnych historii są siłą tej książki. Pogłębione wywiady przeprowadzone przez autora pozwalają przybliżyć czytelnikowi opowiadane historie i odtworzyć klimat minionych lat. Utrwalony na kartach Historii… obraz Poznania jest barwny i kolorowy (nawet jeśli przypomnimy sobie PRL-owską szarą codzienność), a wszystko to właśnie za sprawą bohaterów poszczególnych opowieści. Dla wielu niepamiętających stolicy Poznania z okresu przedwojennego lub PRL, styczność z pozycją autorstwa Czekały będzie świetną okazją do zapoznania się z miejscami charakterystycznymi dla dawnego Poznania, których w wielu przypadkach już nie ma. Dzięki takiemu doborowi poruszanych tematów mamy sposobność późniejszej konfrontacji opisywanych miejsc z ich faktycznym stanem. Takim przykładem jest choćby sytuacja dotycząca Powszechnej Wystawy Krajowej z 1929 r. Właśnie wtedy stolica Wielkopolski została poddana gruntownej modernizacji, a powstałe w tym czasie budynki do dnia dzisiejszego służą mieszkańcom miasta i na stałe wpisały się w jego krajobraz (Collegium Chemicum, Dom Studencki „Hanka”). Nie brakuje tutaj również zabawnych historii, jak choćby ta związana z modernizacją toru regatowego Malta lub budową Collegium Altum. Czytając te opowieści trudno nie odnieść wrażenia, że w Poznaniu co parę lat zdarzają się budowy będące odpowiednikiem dzisiejszych problemów związanych z modernizacją Ronda Kaponiera.

Historie warte Poznania możemy potraktować również jako swoisty przewodnik, dzięki któremu odkrywamy tajemnice stolicy Wielkopolski. Przy okazji otrzymujemy niepowtarzalną okazję zaznajomienia się z życiorysami ludzi, bez których Poznań byłby nie do Poznania. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich zafascynowanych świeżym spojrzeniem na lokalną historię.

Mateusz Kalinowski