[recenzja] Buty Ikara. Biografia Edwarda Stachury. Marian Buchowski.

Dobrze mieć pod ręką Buty Ikara, czyli biografię Edwarda Stachury. Zwłaszcza, kiedy mowa o postaci, która jest jak samonapędzający się mechanizm legendy kreującej kolejne legendy.

Nazwano go kiedyś niewolnikiem własnej legendy. Jest w tym stwierdzeniu coś prawdziwego, bo trudno uporządkować historię postaci pisarza, wokół którego narosło tak wiele sprzecznych ze sobą mitów: poety wyklętego, antysystemowego buntownika, a zarazem – to ciągle powtarzana przez wielu opinia – pisarza bardzo nierównego i bełkotliwego amatora romantycznych uniesień. I jednocześnie, pomimo sprzeczności w odbiorze, ciągle nad wyraz wybitnego, bo pomimo regularnego spadku zainteresowania poezją, popyt na poetykę Stachury nie maleje. To właśnie on, jako kolejny przedwcześnie umarły, trafił do panteonu wiecznie młodych chłopców-poetów z gitarą. Stał się inspiratorem pokoleń młodych adeptów literackich, który w latach osiemdziesiątych dla poezji miał takie znaczenie, jak dla muzyki pojawienie się takich zespołów jak Dezerter czy Siekiera. To po pierwsze. A po drugie – jest w historii Stachury coś z podejrzenia, że w całej literaturze i nie tylko w niej, bo i nie o samą literaturę chodzi, jest coś znacznie większego. Nie dystynkcja stylu, elegancja frazy, a w każdym razie nie tylko to powoduje, że pisarz wyraża coś ważnego, istotnego i stoi za nim, chociażby w części, siła egzystencjalnego przeżycia, a nie jedynie intelektualnego i filologicznego przeżucia. To rzeczywiście może drażnić, szczególnie dzisiaj, szczególnie wielu młodych i starszych1. Niezależnie od obowiązującej mody na poezję, moda na Stachurę zawsze będzie samowystarczalnym fenomenem. Legendą, która kreuje legendę.

Zaczyna się wcale nie od miejsca urodzenia, rodzinnych dziejów, ani żadnych wspomnień dotyczących początków życia. Buchowski wprowadza nas w świat Stachury od dyskusji sprowokowanej pytaniem: „Edward Stachura tajnym współpracownikiem?”. Nie ma to oczywiście nawet marginalnego znaczenia dla historycznoliterackiej dyskusji wokół autora Siekierezady, za to pozwala skupić się na postaci poety w innym kontekście niż samopoczucie kolejnych pokoleń jego epigonów. Dowiadujemy się, że był rzeczywiście posądzany o współpracę z SB, że zarzucano mu bycie „bardem na etacie”, że nie walczył z ustrojem, że nie pisał wzniosłych listów; że nie chciało mu się n i c, że wolał być „pieszczoszkiem reżymu”; że adresatami tych oskarżeń byli ludzie literatury od sasa do lasa: od pisarki Marii Nurowskiej po krytyka Janusza Andermana. Czy te często skrajne opinie mówią nam coś nowego o Stachurze? Nie. Tylko jeszcze mocniej, jeszcze bardziej utwierdzają w przekonaniu, że Stachura był ciągle awangardowy wobec każdej systemowości, każdej społecznej umowy, niezależnie od powagi i bohaterów sprawy.

Stachura nie chciał, czy też nie umiał, zanurzyć się w czasie, w jego niszczycielskim żywiole, poddać się jego próbie (..). Historia jest dobra, pożywna i strawna dla niedokształtowanych; tych urabia i obrabia, modeluje i ubogaca im życie. Stachura – uparty esencjalista, zanurzony po bergsonowsku w t r w a n i u, ktoś, kto nigdy na dobre nie rozstawał się ze sobą, wiernie tkwił przy swoich wyobrażeniach i ideałach2. Trudno oskarżać Stachurę o indyferentyzm, o trywializację codzienności i bycie na rewersie politycznej codzienności. Ten brak doraźnego zaangażowania po stronie literackiej opozycji wynikał przede wszystkim z bycia w kontrze wobec formy sprzeciwu, a nie jego treści. Stachury nie interesowało doraźne formalizowanie buntu, pisanie listów i emocjonalne wzdryganie się na każdy podejrzany gest władzy. Wolał awangardowość każdej zbiorowości ludzkiej, niezależnie od intencji. Chyba miał świadomość swej głębokiej niepraktyczności, wyłączenia, schowania w siebie i w sobie, świadomość możliwej zagłady w momencie wstąpienia w nurt, opuszczenia kryjówki, skoro pisał:

Na krawędzi ja tu stoję,
Gdy poruszę się, to po mnie.

Buty Ikara to próba opowiedzenia biografii jako historii mitu wciąż żywego. Marian Buchowski nie podejmuje żadnych wysiłków na rzecz tłumaczenia przyczyn legendarności Stachury, nie popada w paranoję tłumaczenia genezy narodzin kultu. Buchowski pisze biografię, której nadrzędną rolą jest naprowadzenie czytelnika na drogę samodzielnej interpretacji faktów z życia artysty, a nie linearnej opowieści o poetyckiej legendzie. Figura bohatera tragicznego, do której w przytłaczającej większości opinii został sprowadzony Stachura, przez lata obrosła w skorupę buntowniczej stylistyki i reprodukujących się popkulturowych mitologii. Niech Buty Ikara będą odtrutką na trujący kult.

1Radosław Wiśniewski, Na tropach Steda albo cudne manowce legendarności [w:] „Odra”, 9/2015.

2http://culture.pl/pl/tworca/edward-stachura

Mateusz Dworek