[krytycznie] Kucając. Andrzej Stasiuk.

W zróżnicowanej twórczości Andrzeja Stasiuka opowiadania, felietony i eseje z tomu Kucając wpisują się w jej nurt afirmujący naturę, skupiony na naszych braciach mniejszych. Osią tematyczną zbioru są bowiem relacje człowieka i świata przyrody. Wyczulenie na tę tematykę autor prezentował również w innych swoich książkach, tutaj jednak kwestia ta została szczególnie wyeksponowana. Kucając to zbiór publikowanych wcześniej (czasem dużo wcześniej, jak znaczna część opowiadań pochodzących z Dukli, wydanej w 2008 roku), rozproszonych i zebranych ponownie tekstów, co świadczy o tym, że refleksja nad podejmowanym zagadnieniem towarzyszy Stasiukowi od jakiegoś już czasu i, najwyraźniej, towarzyszy mu wiernie.

Do kwestii miejsca, jakie powinien zająć człowiek w świecie przyrody, powraca się obecnie bardzo często i to na różnych polach. Coraz popularniejsze stają się w Polsce animal studies, pozwalające spojrzeć na różne problemy z perspektywy zwierząt, jak i studia ekokrytyczne, interpretujące bądź reinterpretujące związki człowieka i natury w literaturze. Po temat rozrachunku z trudnego sąsiedztwa ludzi i zwierząt sięgają raz po raz najważniejsi pisarze, jak choćby Olga Tokarczuk w wydanej trzy lata temu książce Prowadź swój pług przez kości umarłych. Jednak zainteresowanie tą kwestią nie ogranicza się tylko do środowisk zawodowo związanych z literaturą. Rosnącym zainteresowaniem cieszą się w Polsce restauracje wegańskie i wegetariańskie, a kwestia jedzenia mięsa nierzadko staje się przedmiotem dyskusji o charakterze etycznym. Wreszcie wspomnieć należy również o kolejnych miastach, które decydują się na wprowadzenie zakazu dla występów wykorzystujących tresowane zwierzęta1, czy o nagłaśnianych w mediach akcjach zwracających uwagę na los zwierząt, angażujących powszechnie znane postaci (pewnym symbolem takiego zaangażowania stała się aktorka Maja Ostaszewska). Wszystkie te trendy i działania świadczą o jednym: próbujemy na nowo określić swoje miejsce wśród zwierząt.

Między innymi z tych względów Kucając można uczynić bardzo aktualną lekturą. Nie idzie o to, że Stasiuk sięga po temat modny. Nie, od wielu lat jego refleksje konsekwentnie oscylowały wokół spotkania człowieka ze światem przyrody, które to spotkanie z pewnością można uznać za ważne dla autora źródło inspiracji. Chodzi raczej o to, że chwila, w której ukazuje się zbiór 33 tekstów (kunsztownych pod względem metaforyki i stylu, do których przyzwyczaił nas autor) skoncentrowanych na relacji człowieka ze zwierzętami może być istotna dla ich odbioru przez czytelnika. Mam na myśli chwilę, w której dyskurs dotyczący życia i traktowania zwierząt zaczyna przekraczać ramy akademickie, staje się dla wielu osób ważny z ich indywidualnej perspektywy, a także zaczyna funkcjonować coraz silniej w świadomości społecznej.

Okazuje się bowiem, że spod pozornie banalnych opowieści o krajobrazach i zwierzętach w Kucającprzebijają raz po raz pytania, z jakimi nie możemy się uporać od bardzo dawna, a z którymi zaczęliśmy się intensywniej mierzyć w ostatnim czasie: czy jesteśmy ponad światem zwierzęcych instynktów czy też jesteśmy jednym z jego elementów? I co z tego powinno wynikać ?

Jak nietrudno się domyślić, Stasiuk nie daje w swoich krótkich utworach jednoznacznej odpowiedzi na postawione wyżej pytania. Mimo to, znaczy je wieloma interesującymi przemyśleniami, choćby takimi jak te:

(…) przecież jesteśmy zwierzętami, chociaż ze wszystkich sił staramy się o tym zapomnieć. Nieustannie się przebieramy, myjemy bez końca i wciąż paplamy, stłoczeni przy stołach we własnym towarzystwie, bo wydaje nam się, że tak wygląda życie człowieka. A jesteśmy bydlętami i czasem powinniśmy zakosztować ciszy i samotności. Takiej jakiej doświadcza zwierzę, które nie wie, że się narodziło, i nie wie, że umrze. Staje o świcie naprzeciw świata i nie ma pojęcia, że ktoś oprócz niego jeszcze jest2.

Ten finalny akapit ostatniego opowiadania wyraża myśl podsumowującą cały zbiór i w pewien sposób spaja wszystkie pozostałe przytoczone tam historie. Konstatację wynikającą z lektury można by wyrazić następująco: zrzućmy z tonu, jesteśmy częścią tej pierwotnej natury, od której cywilizacja próbuje nas cały czas nieskutecznie izolować.

Zagadką może być nietypowy tytuł zbioru w formie imiesłowu. Jego wytłumaczenie znajdujemy w kilku miejscach. Już w pierwszym opowiadaniu otrzymujemy przydatną poszlakę w postaci przywołania w tytule nazwy Răşinari – wsi, obecnie znajdującej się na terenie Rumunii, w której urodził się filozof Emil Cioran. To jego słowa stanowią motto dla pierwszego i, jak można przypuszczać, każdego kolejnego opowiadania:

Zawszeni i pogodni, powinniśmy trzymać się towarzystwa zwierząt, kucać sobie u ich boku jeszcze przez tysiąclecia, wdychać woń stajni raczej niż laboratoriów, umierać z chorób, a nie z lekarstw, kręcić się wokół naszej pustki i łagodnie w nią zapadać.

3.

Ponowne nawiązanie do powyższych słów znajdujemy w opowiadaniu o tym samym co zbiór tytule. Stasiuk interpretuje je i wplata w narrację w charakterystyczny dla siebie sposób, kreując narratora opowieści na prostego człowieka, który odczytuje Ciorana literalnie i… szuka wytchnienia kucając wśród owiec:

Czytam wyrafinowanych filozofów, ale potrafię ich nauki przyjąć jedynie prostodusznie i bezpośrednio. Idę więc i kucam. Czekam, aż się zbliżą i poczują mój obcy, ludzki, ale przecież znany zapach. Aż zapomną na chwilę o nieufności, dzięki której żyją, i podejdą w zasięg dotyku. Teraz ja wciągam w nozdrza ich woń. W ciepłe, suche dni jest ostra, wyrazista i odurza. Jest w niej coś dalekiego i archaicznego. Jeśli to mieliśmy, to utraciliśmy dawno i na zawsze4

W tym, niejako sztandarowym, przez wzgląd na tytuł zbioru, opowiadaniu dobrze prezentuje się koncept całości. Stasiuk z polotem opisuje dorastające owce, nie szczędząc porównań ich zachowań z ludzkimi. Prócz tego, autor bez sentymentu, choć z niemałym liryzmem, poszukuje zasad tamtego świata, od którego staramy się ciągle uciekać. Za Cioranem, choć nieco z przymrużeniem oka, pyta: czy aby zbyt często nie zapominamy, skąd przyszliśmy?

Ważne i warte podkreślenia jest to, że zwierzęta będące niejednokrotnie głównymi bohaterami opowieści Stasiuka nie są przez niego idealizowane. Dlatego też obok wizerunku nieporadnego, oszołomionego i trzęsącego się z zimna jagniątka, otrzymujemy obraz młodej, nieco tylko okrzepłej owieczki, która uderza z byka w wymię, dla której cycek rzecz najważniejsza. Właściwie jak się zastanowić, reszty matki mogłoby nie być. Tylko ten obrzmiały, gorący cyc, pełen mleka5Ale to przecież wciąż łagodny przykład. A chodzi o przedstawienie tej strony zwierzęcego instynktu, z którą nie powinniśmy w żaden sposób sympatyzować. I takie fragmenty – mówiące o agresji, czy nieznającym empatii instynkcie przetrwania, wpisanym w naturę zwierząt znajdujemy w Kucając, np. w opowiadaniu Cujka, w którym wspomniany zostaje Bidul, kundel, który nieopatrznie zapuścił się na cudzy teren i został zagryziony przez trzy inne psy. Narrator wydaje się zatem afirmować świat przyrody, szukać w nim miejsca dla siebie, ale nie traci jednocześnie zdrowego rozsądku w ocenie rzeczywistości. Czasem ze szczerym zachwytem oddaje zwierzętom ich spryt i zręczność, innym znów razem podkreśla, że bywają one głupie jak but.

Zastanawiając się nad tym, czym dzisiaj jest obcowanie ze sobą zwierząt i ludzi Stasiuk stawia bardzo aktualne pytania, na które sam nie podejmuje się dawać ostatecznych odpowiedzi. Przykładowo w Kucającpointuje:

Człowiek – mówię to, starając się oczywiście naśladować ton Ciorana – powinien mieć owce. Nie ocalą, nie uwolnią z samotności, ale mogą wskazać drogę w mroku. Niekoniecznie tym, w który zmierzamy, ale w tym, z którego przyszliśmy6.

Z kolei otwierające tom opowiadanie Răşinari kończy słowami:

Granatowa otchłań bydlęcych oczu jest jak lustro, w którym widzimy siebie jako ożywione mięso, obdarzone jednak pewnym rodzajem łaski7.

W tych niedopowiedzeniach w pełni odmalowuje się skomplikowanie niezwykłej, trwającej od zarania dziejów, relacji człowieka ze zwierzętami. Mimo niezajmowania wyraźnego stanowiska czy rezygnacji z kreślenia jednoznacznych granic, przez narrację Stasiuka przebija najsłuszniejsza, najprostsza postawa jaką w świecie zwierząt, do którego po części sam należy, może zająć człowiek: jest to postawa ciekawości, afirmacji i szacunku dla natury, przy jednoczesnym jej nieidealizowaniu.

Lektura Kucając Stasiuka przynosi być może jeszcze więcej pytań na temat wspólnego życia obok siebie ludzi i zwierząt, niż odpowiedzi na te spośród zagwostek, które mogły nurtować czytelnika jeszcze zanim sięgnął po wspomnianą pozycję. I to również należy policzyć na korzyść tej lektury. Zdecydowanie lepiej bowiem, czego również dowodzi ta książka, odbyć wartościowe poszukiwania nie znajdując jednoznacznej odpowiedzi, niż przyjąć pochopnie wygodne, upraszczające problem rozwiązania.

1 22 kwietnia 2016, w Dzień Ziemi, do grona takich miast, zgodnie z wolą 2/3 mieszkańców dołączył Toruń.

2 A. Stasiuk, Kucając, Wołowiec 2015, s. 122.

3 E. Cioran, Portret cywilizowanego, [w:] Upadek w czas

4 A. Stasiuk, op. cit., s. 67.

5 Ibidem, s. 66.

6 Ibidem, s. 67-68.

7 Ibidem, s. 8.

Marta Wróblewska