Artykuły

[recenzja] Literacki almanach alkoholowy. Aleksander Przybylski.

Kiedy se leję herbatę, to se leję herbatę. A kiedy co insze, to leję co insze– tym doskonale dobranym cytatem rozpoczyna się książka Aleksandra Przybylskiego, który z aptekarską dokładnością postanowił przebadać rzeczy tak bliskie sobie, że właściwie styczne: alkohol i literaturę.

[recenzja] Nautilus. Maciej Robert.

Nautilus Macieja Roberta to poezja, od której można dostać kręćka. Na szczęście po chwili orientujemy się, że zakręcenia doświadczają codziennie mieszkańcy metropolii. Już motto tomiku łódzkiego poety (zaczerpnięte od Tomasa Espedala) zapowiada, że czeka nas perypatetyka.

[recenzja] Całe życie z moim ojcem. Julia Szychowiak.

Przeczytanie 84 stron Całego życia z moim ojcem zajęło mi siedem minut, czterdzieści cztery i dwie setne sekundy. Dodam, że nigdy nie brałem udziału w kursie szybkiego czytania, a z natury przychodzi mi ono dość topornie. W zaistniałych okolicznościach nie będę w stanie poświęcić dużo miejsca literackiej estetyce dzieła. Co ciekawe, ta krótka lektura rodzi multum pytań i przemyśleń, mogących przerosnąć pojemnością całą publikację.

[rozmowa] Dawne historie okazują się bardziej realne niż codzienność.

Rozmowa Mateusza Dworka z Jakubem Kornhauserem. Poetą, tłumaczem, literaturoznawcą i wykładowcą akademickim. Laureatem Nagrody im. Wisławy Szymborskiej w 2016 roku.
 

Mateusz Dworek: Jak rozumiesz pojęcie „poezji zaangażowanej”, bezpośrednio uwikłanej na przykład w kontekst bieżącej polityki?

[recenzja] Ferma ciał. Jarosław Maślanek

Są takie książki, którym najbardziej szkodzą marketingowe pochwały na skrzydełkach bądź czwartej stronie. Książki dla swojego nurtu typowe i znośne-niezłe-OK.; takie, które się czyta bez cierpienia i (większego) zgrzytania zębami, nawet miejscami z przyjemnością, ale które na tle okładkowych bombastycznych pochwał czy ambitnie stawianych celów muszą wydać się rozczarowaniem.

[recenzja] Uprawa roślin południowych metodą Miczurina. Weronika Murek

Opowiadania Weroniki Murek czytałam dwukrotnie. Po pierwszej lekturze doceniłam ich absurdalność i zapewniłam sobie najniższą rozrywkę (obśmiewanie – nie mylić z wyśmiewaniem – groteskowych sytuacji z postacią kulejącego Boga na czele). Dopiero za drugim razem zrozumiałam, co kryje się pod surrealistycznym obrazowaniem.

[recenzja] Z A B I C. Szczepan Kopyt

Nowy tomik Szczepana Kopyta w interesujący sposób podsumowuje dotychczasowy dorobek poety i muzyka. Z jednej strony eksploruje te elementy, które pozwalały wpisywać Yass i Możesz czuć się bezpiecznie w nurt poezji zainteresowanej kontemplacją. Z drugiej strony zaś Kopyt nie rezygnuje z interwencyjnego charakteru własnej twórczości, którą skojarzymy z płytomikami Buch i Kir.

Pages