[recenzja] Poezje zebrane. Bruno Jasieński. Mateusz Dworek.

untitled

Bruno Jasieński. Poezje zebrane to precyzyjnie zaplanowana podróż przez lirykę futurystyczną oraz zbiór spostrzeżeń literackich jednego z największych poetów polskiej awangardy. Wreszcie to pięknie wydana książka.

Futurystyczna poezja należy do tej grupy literatury, która zdaje się banalizowana we współczesnym dyskursie historycznym. Mnożą się refleksje, pisze się kolejne antologie poezji Skamandrytów, powstają szkice poezji przełomu XX i XXI wieku, analizuje się Leśmiana, Tuwima, Broniewskiego, Herberta i innych kanoników, zapominając o nurcie, który jako jeden z niewielu precyzyjnie nakreślił dwa równorzędne plany rozwoju literatury. Pierwszy – jako zjawiska stricte artystycznego, i drugi – polityczny, który za pomocą słowa pisanego miał realizować precyzyjnie zakreślony pomysł rewolucji świadomościowej. Futuryści za pomocą wierszy, agendy prasowej i regularnej agitacji podczas wszelkiej maści spotkań towarzyskich domagali się dynamizacji języka, negacji zjawisk religijnych, destrukcji dotychczasowej wulgaty językowej i fetyszyzacji tłumu – upodmiotowienia zbiorowości ludzkiej kosztem indywidualności. Takim laboratorium językowym i zawarciem programowych tez nurtu jest wiersz Jesieńskiego But w butonierce. 

Występują w nim niemalże wszystkie charakterystyczne dla futuryzmu poglądy: zerwanie ze zdezaktualizowaną przeszłością („Na skrzyżowaniu dwóch wrogich epok/ stoję”), trywializowanie roli feminizmu („Tamte drapieżne, lubieżne kobiety/ rozdarłyby mnie na żer”), wyśmianie zachodniej filozofii i odcięcie się od niej („O bracia włoscy, rosyjscy, francuscy,/ tacy ogromni w swoim patosie!”) i wyszydzenie romantycznej i postromantycznej etykiety („Poezjo! Utrzymanko eleganckich panów!/ Anemiczni, nerwowi, bladzi masturbanci!”).

Futuryzm w dziejach polskiej poezji był niewielkim, ale znaczącym epizodem. Wyzwolił pragnienie i odwagę eksperymentu. Jego szczególne wyczulenie na dźwięk i semantykę słowa, poczucie rytmu, oryginalne wyzyskiwanie gwary ludowej – nie w celach stylizacyjnych, lecz dla wzbogacenia leksykalnych i wokalnych wartości języka – wszystko to uświadomiło poetom i pisarzom tamtej epoki, że istniejący i uznany język poezji nie jest systemem raz na zawsze zamkniętym.1

Książka Beaty Lentas to właściwie skrócony zapis encyklopedyczny życia Bruno Jasieńskiego połączony z analizą jego twórczości literackiej. Bawią niektóre sformułowania czy epitety charakteryzujące poetę – zdawałoby się, że już dosyć anachroniczne w tego typu publikacjach: „Z onieśmielonego chłopca, którego Młodożeniec poznał w wojsku, Bruno przemienił się w futurystę”, „Bruno na dobre zrzuca maskę futurysty jak wąż skórę”. Poznamy też kilka ciekawostek z życia Jasieńskiego: zmiana imienia z Wiktora na Brunona, trochę o jego korespondencji i obserwacjach jego towarzyszy po piórze (Aleksandra Wata czy Stanisława Brucza, np. o zmieniającym się na emigracji wizerunku Jasieńskiego czy jego dojrzewaniu). Precyzyjnie opisane są pozy, jakie przybierał: od chłopca z „frywolnie skręconym lokiem” po zadbanego, szczegółowo dobierającego ubrania młodego mężczyzny („rok później powstał portret narysowany przez Witkacego. Widać na nim poważną twarz poety, nieodłączną laseczkę i krawat, niby kokarda opadający na gors koszuli”). Książkę otwiera zresztą portret młodego Jasieńskiego pióra Tytusa Czyżewskiego.

Obok wierszy znanych z publikacji książkowych Jasieńskiego tom zawiera również utwory zapomniane, rozproszone w futurystycznych jednodniówkach i czasopismach awangardowych. Każdy utwór opatrzony został komentarzem i aparatem krytycznym. W dołączonych do książki „Zasadach wydania” autorka pisze, że „przygotowana edycja zawiera wszystkie utwory poetyckie zamieszczone przez Jasieńskiego w kolejnych publikacjach książkowych. Obejmuje też wiersze ogłaszane w jednodniówkach i czasopismach awangardowych, jak również utwory odchodzące od poetyki futurystycznej, które poeta pisał do 1929 roku dla polskojęzycznej prasy codziennej i literackiej. Wytłumaczona jest też kwestia zapisu wierszy Jasieńskiego, które ze względu na ubogi zbiór rękopisów są w wielu miejscach bez zachowania futurystycznej topografii. Najbardziej znani biografowie poety tłumaczą, że ‚skoro sam Jasieński w późniejszych zbiorach powrócił do prawidłowej pisowni, to tym samym zwolnił przyszłych wydawców swoich utworów z obowiązku zapisu fonetycznego zaproponowanego w manifestach futurystycznych”.


 

Mateusz Dworek

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress